Fort VII – jako dzieło fortyfikacyjne oraz miejsce martyrologii mieszkańców Torunia i okolic.
Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
nasztorun.c0.pl

Gadu-Gadu Kontakt

Zagadaj na nr: 24915357
Użytkownik 1:

Archive



Katalog stron

Pogoda

Zobacz jaka jest prognoza dla twojej okolicy.

Zaloguj się



Odwiedzili nas.

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterToday33
mod_vvisit_counterYesterday2
mod_vvisit_counterThis Week41
mod_vvisit_counterLast week42
mod_vvisit_counterThis Month88
mod_vvisit_counterLast month141
mod_vvisit_counterAll Days41837

Aktualnie: gości 31 połączonych
Your IP: : 54.234.255.29
 , 
Today: grudnia 13, 2017

Mini galeria

PDF Drukuj Email
niedziela, 07 grudnia 2014 10:39
Spis treści
Fort VII – jako dzieło fortyfikacyjne oraz miejsce martyrologii mieszkańców Torunia i okolic.
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Wszystkie strony

Fort VII – jako dzieło fortyfikacyjne oraz miejsce martyrologii mieszkańców Torunia i okolic.

 

          Postanowiłem po długim czasie napisać co nieco o toruńskim forcie VII. Jak z każdym toruńskim tego typu obiektem związana jest jakaś historia tak i on ma swoją , której całej pewnie nie znam, ale postaram się choć część jej opowiedzieć. Ostatnio dużo interesowałem się tematem fortyfikacji toruńskich oraz zwiedzałem poszczególne forty. Fort VII jest bardzo przyjemnym miejscem na spędzanie wolnego czasu, choć jest całkowicie zdewastowany i zaśmiecony. Ale dla sympatyków fortyfikacji oraz też ludzi o innych zainteresowaniach jest godny polecenia.

         

          Zacznijmy zatem od początku. Budowa fortu trwała 4 lata. Jest to najpóźniej zaprojektowany fort główny twierdzy. Budowę rozpoczęto w 1980 roku, skończono w 1983 r. Jest on najbardziej wysuniętym fortem na północny - zachód Twierdzy. Oddalony jest w linii prostej od środka twierdzy za którą przyjęto Bramę Mostową na Starym Mieście o 4,1 kilometra. Graniczy z fortami pośrednimi IV i VII

            . Odległość do sąsiednich fortów wynosi odpowiednio 1,45 km i 1,35km w linii prostej. W okolicy fortu znajdują się tak jak i w okolicy innych, schrony piechoty, amunicyjne, artyleryjskie. I tak na wschód od fortu znajdowały się: schron piechoty (J 14) w odległości 325 metrów, schron amunicyjny (M 13) w odległości 550 metrów oraz schron artyleryjski (A 11) w odległości 700 metrów. Zarówno schron piechoty jak i amunicyjny istnieją do dziś w dobrej formie. Niestety po schronie artyleryjskim pozostały tylko ruiny. Natomiast na południe od fortu schron piechoty (J 15) oddalony był o 475 metrów, schron amunicyjny (M 14) o 725 metrów a schron artyleryjski (A 12) o 520 metrów. Niestety ani schron artyleryjski ani amunicyjny nie przetrwał do naszych czasów, pozostały po nich ruiny. Schron piechoty istnieje do dziś i ma się dobrze. Warto dodać, że w sąsiedztwie tego schronu zlokalizowany jest jeden z tradytorów (T 11). W celu wyjaśnienia wszystkie odległości podane są w linii prostej od poszczególnych obiektów. Początkiem pomiaru do każdego schronu jest wejście główne do fortu. W otoczeniu fortu znajdowały się jeszcze dwa połączone z fortem dwukondygnacyjne schrony dla obsługi otwartych baterii skrzydłowych. Lewy schron został zasypany, prawy istnieje do dziś. To by było na tyle, jeżeli chodzi o położenie fortu i sąsiednich budowli fortecznych.

            Po niespełna dziesięciu latach od oddania fortu do użytku, zaczęto pracę modernizacyjne fortu. Związane to było z koniecznością uodpornienia budowli na pociski kalibru 150 mm. Między innymi wzmocniono wszystkie stropy murowane betonową płytą grubości 1 metra oraz dodano na nią jeszcze więcej ziemi. Ponadto wszystkie okiennice dotychczas tylko oszklone wzmocniono grubymi pancernymi żaluzjami. Zaczęto maskować okolicę fortu jak i przyboczne otwarte baterie. Dołożono wiele nowych nasadzeń oraz drut kolczasty. Na koniec doprowadzono do obiektu elektryczność zamieniając tym samym oświetlenie naftowe na elektryczne. Fort posiadał 5 własnych studni głębinowych, 2 kuchnie, 1 piekarnię 36 pomieszczeń koszarowych oraz 12 magazynów. W celach wojskowych posiadał 3 punkty obserwacyjne, 14 działobitni na wale artyleryjskim oraz 12 w bateriach skrzydłowych. W założeniach i w praktyce również, zasięg dział fortu VII sięgał do miejscowości Czarne Błota i Olek. Pruskie władze po oddaniu fortu do użytku nadali mu numer Fort IV im. Friedrich der Grosse słynnego króla pruskiego.

          Po przegranej I wojnie światowej i przejęciu Torunia we władanie polskie Twierdzę Toruń opuściły wojska niemieckie rozgrabiając praktycznie wszystko co się dało. Ograbiony został również fort VII. Po przejęciu go przez władze polskie nadano mu nazwę warowni im. Tadeusza Kościuszki i otrzymał nową numerację VII. Początkowo doraźnie funkcjonował tu szpital weneryczny lecz już od 1924 roku zaczął stacjonować tu 8 płk artylerii przeciwlotniczej przekształcony później w dywizjon. Dywizjon ten stacjonował tu do wybuchu II wojny światowej.

          I to właśnie cztery pierwsze miesiące od wybuchu II wojny światowej były najczarniejsze w całej historii fortu.

 


 

„Selbstschutz”

 

          Na kilka miesięcy przed wybuchem wojny III rzesza niemiecka zaczęła tworzyć listy polaków które zagrażały by im w realizacji swoich celów. W Toruniu jak w większości miast na pomorzu Niemcy w pierwszym rzędzie starali się unieszkodliwić inteligencję oraz ludzi mogących wywierać wpływ na społeczeństwo polskie. Każdy wybitniejszy obywatel ksiądz, nauczyciel, urzędnik miejski, przedsiębiorca polskiego pochodzenia był wskazywany przez miejscowych Niemców świeżo utworzonej nowej milicji tzw. „Selbstschutz”.

          „Selbstschuz” powstał oficjalnie 8 września 1939 roku, lecz o regularnej jej działalności można mówić w momencie pojawienia się w Bydgoszczy głównego dowódcy „Selbstschutzu” na Pomorzu Ludolfa v. Alvesslebena. Organizacja ta spełniała podwójną rolę jako organ pomocniczy dla policji i bazy werbunkowej dla SS. Na Pomorzu „Selbstschutz” dzielił się na 6 inspektoratów:

      1. Brodnica (pow. rypiński, brodnicki, działdowski),

      2. Płutowo (m. Toruń, pow. toruński, wąbrzeski, chełmiński, lipnowski),

      3. Inowrocław

      4. Chojnice (pow. sępólski, tucholski, chojnicki),

      5. Starogard Gdański ( pow. województwa gdańskiego)

      6. Bydgoszcz (pow. wyrzyski, bydgoski,szubiński i częściowo żniński).

             

Ludolf v. Alvenslaben    

          Kierownictwo organizacji na Pomorzu siedzibę swoją miało w Bydgoszczy w „Domu Polskim” przy ulicy Gdańskiej i jak wspomniałem powyżej kierował ją adiutant Himmlera Oberfuhrer SS Ludolf v. Alvenslaben.

           Skupiając się na toruńskiej części organizacji trzeba by dokładniej omówić działalność II inspektoratu „Selbstschutz” na Pomorzu. Siedzibą główną II inspektoratu został majątek Płutowo w powiecie chełmińskim a to pewnie dlatego gdyż przed wojną majątek ten należał do rodu Alvenslebadenów. Przywódcą „Selbstschutzu” na powiat i miasto Toruń był Sturmbannfuhrer SS Helmut kurt Zaporowicz. Zaś lokalnym przywódca na miasto Toruń był Ortsfuhrer Rudolf Preuss. Organizacja w Toruniu liczyła 560 osób z czego 180 było na etacie. Ludzie Ci bez najmniejszego wahania wydawali na śmierć Polaków aby bez wahania przejąć ich majątki i inne dobra materialne.

 


Więzienie

Więżniowie Fortu VII

od lewej: Franciszek Chachowski (Grzywna), inż. Franciszek Dwojek, Stanisław Łysik (Gostkowo)

 

           Po wskazaniach przez miejscowych Volksdeutschów jak i przez członków „Selbstschutzu”zaczęto dokonywać aresztowań ludności innej niż niemieckiej. Początkowo więźniów osadzano w dzisiejszym areszcie przy Piekarach, lecz z czasem gdy już zabrakło miejsca w połowie października 1936 roku, Gestapo przygotowało właśnie fort VII jako więzienie tymczasowe dla około 1500 osób. Komendantem więzienia został z ramienia „Selbstschutzu” toruński stolarz , członek organizacji Karl Friedrich Strauss, który krwawo zapisał się we wspomnieniach więźniów fortu.

          Początkowo przeniesiono tam więźniów z okrąglaka lecz później dołożono tam więźniów z tak zwanych łapanek. Bezpośrednio z łapanki więźniowie byli przewożeni ciężarówkami do fortu VII. Tam u wejścia funkcjonowała komisja składająca się z Gestapo i miejscowych Volksdeutschów. W skład komisji wchodzili między innymi Adwokat Kohnert, aptekarz Rudi Heininger, komendant – stolarz Strauss, agent samochodowy Scholtz, grabarz Pomerenke czyli zwykli mieszkańcy miasta którzy przed wojna prowadzili interesy w mieście a w czasie okupacji okazali się zupełnie innymi ludźmi. Zadaniem komisji było przeprowadzenie wstępnych badań czy doprowadzonego zatrzymać czy też puścić wolno.

           Masowe aresztowania i rewizje dokonano w dniach od 17do 31 października 1939 oraz 9 i10 listopada przed świętem niepodległości. Podzielono wówczas miasto na 5 sektorów które po kolei otaczano wojskiem, policja i „selbstschutzem”. Obławy zaczynały się o 6 rano. Miały one na celu schwytanie wszystkich Polaków znajdujących się na liście poszukiwanych oraz wszystkich mężczyzn w wieku od 16 do 20 lat. Takie same akcje przeprowadzany były również na wsiach powiatu i w Chełmży gdzie aresztowanych wkładano do wagonów towarowych i wysyłano do fortu VII. Podczas transportu ludzie byli cały czas bici. W Forcie byli torturowani i osadzani byli w pustych pomieszczeniach w liczbie od 50 do 80. Spali na podłodze przy skąpo rzuconej słomie. Na śniadanie otrzymywali kawę z suchym chlebem, na obiad beztłuszczową zupę a kolacja była powtórką śniadania. W sumie aresztowano od około 1000 do 1200 osób. Nadzór nad całym wiezieniem w październiku 1936 objął „Selbstschutz”. Po kilku dniach od aresztowania rozpoczął się żmudny plan przesłuchań osadzonych. Kryteria skazywania na śmierć były bardzo różne i błahe dochodziło już nawet do tego, że aby skazać na śmierć człowieka osadzonego w forcie wystarczyło , że spełniał dwa warunki, mianowicie był mężczyzną i polakiem. Skazanych na śmierć osadzano w tak zw. „Todeszelle” czyli celi śmierci. Żaden z osadzonych do końca nie wiedział, że jest skazany na śmierć, choć przeczuwali to. Celą śmierci w forcie VII było pomieszczenie, które kiedyś było prochownią i nosiło numer 22. Więźniowie tam osadzeni byli obserwowani non stop przez niemieckich wartowników przez dwa oszklone otwory. Przed wykonaniem „wyroków” więźniowie byli goleni, zabierano im bieliznę osobistą dawano im odzianie więzienne aby zatrzeć wszelkie ślady po nich.


Barbarka

Egzekucja na Barbarce

          Pierwszy masowy wywóz więźniów z Fortu VII do pod toruńskiego lasu i ich egzekucja datowany jest na dnia 28 października 1939 roku. Był to transport 130 osób. Więźniów z fortu wywożono grupami, co 30 minut zaplombowanymi ciężarówkami firmy „Jaugsch-Backon-Eksport”.

          Kierownictwo organizacji na Pomorzu siedzibę swoją miało w Bydgoszczy w „Domu Polskim” przy ulicy Gdańskiej i jak wspomniałem powyżej kierował ją adiutant Himmlera Oberfuhrer SS Ludolf v. Alvenslaben. Ciężarówki te były eskortowane przez „Selbstschutz”. Firma ta zajmowała się przed wojną transportem półtusz od okolicznych rolników do toruńskiej rzeźni. W ciężarówkach oprócz więźniów ładowano również łopaty, które wiadomo do czego miały służyć, ale też innym współwięźniom wmawiano, że ludzie z ciężarówki jada do pracy a jak nie wracają to zostali przeniesieni do innego obozu. Takie wymówki przekazywano również rodzinom uwięzionych, które przychodziły pod fort aby dowiedzieć się co się dzieje z ich bliskimi. Jak wiadomo ciężarówki te nie jechały z ludźmi do pracy ale do pobliskich lasów, głównie na Barbarkę, gdzie dokonywano na nich egzekucji. Wywozów dokonywano jeszcze w listopadzie i grudniu mniej więcej raz w tygodniu czasem dwa. Przed wywozem więźniów rozbierano z wierzchniej odzieży. Egzekucje wykonywało tak zwane T-komando (komando śmierci) złożone głównie z miejscowych Niemców. Wśród członków komanda śmierci byli: stolarz Strauss( komendant więzienia), Grossman, piekarz Meister, rzeźnik Broese, Paul Heise, bracia Heyerowie, Wallisowie i adwokat Kohnert. Ciała wrzucano od razu do wykopanych wcześniej dołów i tam je jeszcze dobijano strzałem w głowę. Ogółem na Barbarce i okolicy Niemcy pozbyli się około 600 – 1200 osób. Liczba ta jest trudna do ustalenia gdyż widząc zbliżająca się klęskę III rzeszy Niemcy zaczęli wykopywać masowe groby i palić ciała. Po wojnie odnaleziono zaledwie jedna wspólną mogile na Barbarce. Odnaleziono tam 87 ciał, zwłoki przeniesiono na cmentarz komunalny przy ulicy Grudziądzkiej i tam oddano im należytą cześć. Więzienie w forcie VII zamknięto w 10 stycznia 1940roku. Pozostających tam więźniów wywieziono do obozu w Stutthofie.

 

          Warto wspomnieć również o procesie jaki odbył się przeciwko komendantowi wiezienia w forcie VI Karolowi Friedrichowi Straussowi. Proces był absolutną porażką sprawiedliwości. Odbył się w Berlinie Zachodnim. Dnia 27 czerwca 1969 zapadł wyrok, pomimo tego, że Straussowi udowodniono znęcanie się nad więźniami i osobisty udział w egzekucjach na Barbarce, uniewinniający. W uzasadnieniu wyroku sąd stwierdził że: „ komendant Strauss mordował na rozkaz”

Pomnik ku czci pomordowanych na Barbarce.

          To był smutny okres z historii fortu VII. Po wojnie miejscowe władze prze lewej kaponierze utworzyły miejsce pamięci narodowej o pomordowanych polakach. W 1976 utworzono również izbę pamięci, która dziś już nie istnieje. Pozostała tzw. ściana śmierci i niszczejące tablice które kiedyś ufundowali mieszkańcy ofiarom nazizmu.

Do artykułu wykorzystano wątki i ilustracje:

Niemy świadek : zbrodnie hitlerowskie w toruńskim Forcie VII i w lesie Barbarka.

www.kpbc.umk.pl

Ilustracje kolorowe mojego autorstwa.

 
Katalog Stron qlWeb darmowe wpisy strony www Darmowy Katalog Stron WWW Darmowy katalog stron internetowych katalog.inforam.pl